Let’s talk about garbage czyli jak wstrząsnąć współczesnym konsumentem

Z mieszanymi uczuciami szłam na wystawę „Let’s talk about garbage” („Porozmawiajmy o śmieciach”)*. Odpady jako główny motyw wystawy zdecydowanie wydawały mi się niewdzięcznym tematem. Z drugiej strony od czasu „śmieciowej rewolucji” w Polsce czyli ważnych zmian w ustawie o odpadach i w systemie gospodarki odpadami  problem odpadów jest na fali. Liczne akcje edukacyjne, blogi, ruchy społeczne, książki…Wystawy jeszcze nie było, zatem decyduję się ją zobaczyć.

Biznes na ławie oskarżonych

Już od wejścia na piętro Galerii Miejskiej Arsenał dopada mnie kakofonia głośnych, drażniących dźwięków, które okazują się podkładem muzycznym filmu obrazującego zaśmiecony świat. W głowie utkwiły mi obrazy dzieci z krajów Trzeciego Świata biegających i bawiących się w śmieciach, mieszkających w śmieciach. Te dźwięki będą towarzyszyć mi przez całe 2,5 godziny, jakie tam spędziłam, będąc muzycznym dopełnieniem przekazu o dramatycznie zanieczyszczonej planecie.

Wchodząc na wystawę niemal zderzam się z górą zgromadzonych w pierwszej sali odpadów, głównie plastikowych opakowań i papieru. Widok robi wrażenie, przyznaję, choć nawet w najmniejszym stopniu nie takie, jak bunkier wypełniony odpadami w poznańskiej spalarni (jeśli ktoś nie był, polecam😉 Rzucam okiem na całość ekspozycji, którą są zawieszone na ścianach w dwóch salach plansze wypełnione informacjami. Dużo czytania. Zaczynam się martwić, czy moi towarzysze mniej zainteresowani tematem ode mnie, podołają zadaniu. Wkrótce okazuje się, że i oni zamieniają się w pilnych czytelników śmieciowej wystawy. Trzeba przyznać, że informacje, które udało się zebrać autorom projektu, są imponujące. Wszystkie treści i dane zostały ujęte w solidną pozycję książkową, której niestety nie można było na wystawie kupić.

Ekspozycja zaczyna się od spojrzenia na rolę biznesu w produkcji odpadów. Autorów jako architektów bardzo interesuje temat redukcji odpadów poprzez odpowiednie projektowanie produktów i opakowań. Na celowniku znalazła się branża: budowlana.

Autorzy zadali sobie trud przeprowadzenia ankiety wśród kilkudziesięciu firm tego sektora, czołowych zachodnich marek, pytając je o sposoby ograniczania odpadów i podejście do recyklingu. Na jednej tablicy można zobaczyć odsetek odpowiedzi pozytywnych. Jest on naprawdę niewielki, co zatrważa mnie samą.

Ogólne złe wrażenie ratuje kilka przykładów firm, których odpowiedzi są przytoczone w całości i ratują honor branży. Wśród tych firm jest znany polski producent okien dachowych FACRO. Jest także IKEA, choć do sektora nie należy, to jako mecenas wystawy „zabiera głos” w sprawie. Jak na liderów przystało, odpowiedzi udzielone przez te przedsiębiorstwa, zdecydowanie świadczą o poważnym podejściu do problemów środowiskowych. Cieszy mnie to, szczególnie w kontekście informacji, z którymi zapoznam się w dalszej części wystawy.

Historia nie z tej ziemi

Fakty z historii odpadów, które serwują dalej jej twórcy, przekraczają moje najśmielsze negatywne przypuszczenia. Nie sposób w tym krótkim artykule przytoczyć nawet ich małej części, tym bardziej, że dotyczą one różnych państw i kontynentów. Szybko okazuje się, że ten przegląd pochodzenia odpadów i sposobów radzenia sobie z nimi na przestrzeni wieków jest naprawdę fascynujący.

Pierwsze zorganizowane wysypisko śmieci powstało już 3 000 lat p.n.e. na Krecie! Były to głębokie doły poza murami miasta zasypywane warstwami ziemi czyli coś na kształt… współczesnego składowiska. Hmm…minęły całe wieki, a w Polsce i w wielu innych krajach większość odpadów zagospodarowuje się nadal w tak prymitywny sposób.

Na początku naszej ery ludzie zaczęli tworzyć pewne rozwiązania narastającego problemu odpadów takie jak proste systemy prawne i sanitarne.  Jednak jeszcze ok. 1 300 roku w Anglii ważną częścią systemu utylizacji odpadów były kruki! (wprowadzono nawet zakaz ich odstrzału, ponieważ były bardzo potrzebne w sprzątaniu miast). W średniowieczu powszechną praktyką było wyrzucanie odpadków i fekaliów na ulice przez okna domów. Przez całe wieki odpady, w tym martwe zwierzęta, zakopywano w dołach, wyrzucano na ulice, do rzek, wywożono w morza i na oceany. W Paryżu dopiero ok. 1 500 roku powstała pierwsza instytucja czyszcząca ulice. W Nowym Jorku natomiast w 1886 roku Rada Zdrowia Publicznego zakazała porzucania na ulicach martwych koni, których rocznie zbierano nawet ok. 15 000! Jeszcze ok. 1900 roku w wielu krajach funkcjonowały tzw. chlewnie czyli miejsca przetwórstwa odpadów spożywczych. Te w surowej lub gotowanej postaci były zjadane przez świnie.

Wraz z rewolucją przemysłową (1700–1 900) i pojawieniem się nowych maszyn i materiałów nastała epoka zanieczyszczania planety przez nowe rodzaje odpadów. Tym samym potrzeba radzenia sobie z nimi stawała się coraz bardziej paląca, dosłownie, bo w 1874 roku w Anglii powstała pierwsza spalarnia śmieci „Destruktor” czyli „Niszczyciel”. Oczywiście w tamtych czasach ze względu na emisję gigantycznych zanieczyszczeń z pewnością był to niszczyciel totalny. Około 1 900 roku w Stanach Zjednoczonych powstał pierwszy zakład sortowania odpadów i odzysku materiałów. Czas najwyższy, bo już wtedy roczna produkcja odpadów w przeliczeniu na mieszkańca Nowego Jorku wynosiła 675 kg! Jednocześnie na dobre rozkręciła się machina innowacyjności skierowana jednak w dużej mierze przeciwko środowisku. W 1908 roku ruszyła masowa produkcja plastikowych kubków. Po 1945 roku na powojennej fali odbudowy i rozwoju miast i społeczeństw zaczęło tworzyć się „społeczeństwo jednorazówek”. Oto w 1965 roku opatentowano pierwszą plastikową torbę z rączkami. W 1977 roku Pepsi Cola zaczęła sprzedawać napoje w plastikowych butelkach, a Aplle II stał się pierwszym masowo produkowanym komputerem osobistym. II połowa XX wieku to rozkręcona już maksymalnie spirala konsumpcji i gigantycznej produkcji odpadów: gospodarczych, przemysłowych, niebezpiecznych i wielu innych.

Czyżby przebudzenie?  

I wreszcie w 1992 roku nadszedł początek „ery ekologicznej”. Oczywiście data to umowna odnosząca się do uchwalonej Agendy 21 podczas Szczytu Ziemi ONZ na temat środowiska i rozwoju. Jednocześnie przełom XX i XXI wieku przyniósł wzrost świadomości ludzi na temat potrzeby ograniczania ilości odpadów oraz zainteresowanie ekologią, szczególnie ekologicznym stylem życia. Ten czas symbolizują takie pojęcia jak upcykling, zero waste, projektowanie cradle to cradle (od kołyski do kołyski), circular economy czyli gospodarka obiegu zamkniętego. Wreszcie mam poczucie, że człowiek przejął się tematem i może będzie dobrze…Czyżby?

Parząc na ten diabelski taniec ludzi z odpadami na przestrzeni wieków mam jednak poważne obawy, czy faktycznie poradzimy sobie z gigantyczną nadprodukcją odpadów. Świadomość zniszczeń, jakich dokonaliśmy i chęć zmierzenia się z nimi to w zasadzie ostatnie kilka dekad historii ludzkości, a w Polsce chyba nawet nie dekada. Mało tego, mimo tworzenia nowych metod i narzędzi w gospodarce odpadami, problem jest daleki od rozwiązania. A my naprawdę jesteśmy „zdolni” –  zdążyliśmy już zaśmiecić nawet kosmos i wystawa nie pomija także tego faktu.

Opuszczam sale ekspozycji z drżącym sercem i wewnętrznym krzykiem rozpaczy nad tym, jak człowiek kiepsko urządził sobie świat. Towarzyszą mi pytania, na które nie znam odpowiedzi:

– Czy rozwój ludzkości musi odbywać się tak ogromnym kosztem Ziemi?

– Dlaczego jesteśmy tak nieodpowiedzialni wobec naszej jedynej i tak drogocennej Planety?

– Co dalej, gdy wyraźnie widać, także dzięki tej wystawie, że człowiek mimo otrzymywanych znaków, nadal bawi się Ziemią jak rozpieszczone dziecko.

*Wystawę można było zobaczyć w Poznaniu w Galerii Miejskiej Arsenał od 17 października do 5 listopada 2017 r. Projekt reprezentował Polskę na głównej wystawie 15. Międzynarodowego Biennale Architektury w Wenecji, a także w Parlamencie Europejskim w Brukseli. Wystawa była poprzedzona wyprawą do Mumbaju i studiami nad współczesnymi systemami gospodarki odpadami i sposobami recyklingu. Celem projektu było zwrócenie uwagi na problem nadprodukcji odpadów i możliwość ich efektywnego wykorzystania. Autorami projektu są Hugon Kowalski, architekt oraz Marcin Szczelina krytyk i kurator architektury.

A może i Wy mieliście okazję zobaczyć tę wystawę lub tego typu wydarzenie?