cMarek Kamiński chce promować nowy styl podróżowania – wywiad

Marka Kamińskiego podziwiam od dawna. Wiele lat temu miałam okazję poznać go osobiście, gdy był gościem firmowego spotkania. Urzekł mnie swoją odwagą, refleksyjnością, ale również skromnością i ogromnie twórczym spojrzeniem na rzeczywistość. Tym bardziej ucieszył mnie fakt, że pan Marek jest w trakcie planowania wyprawy, która ma zwrócić uwagę na kwestię środowiska. Green radar namierzył podróżnika i zarejestrował sporo ciekawostek na temat planowanej „No trace expedition” (z ang. wyprawa bez śladu).

Posłuchajcie!

W tym roku roku wyruszy Pan w swoją kolejną podróż, tym razem będzie to „No trace expedition”. Jaki jest sens tej wyprawy? Co powinno się wydarzyć, aby uznał ją Pan za udaną?

Celem wyprawy No Trace Expedition jest nowy sposób podróżowania, tak aby zostawić jak najmniej śladów w naturze, a jedynie pozytywne ślady w świadomości ludzi spotkanych po drodze. Pragnę zainspirować ludzi do myślenia w nowatorski sposób o ochronie środowiska w kontekście podróży.

Wyprawę uznam za udaną, gdy jej przekaz będzie realnie wpływał na ludzkie postawy i zaczną napływać do mnie informacje, że uświadomiłem innym jak ważne jest życie w zgodzie ze środowiskiem naturalnym oraz świadome i odpowiedzialne podróżowanie.

Niedawno odsłonił pan kluczowe punkty trasy: Trójmiasto, Kaliningrad, Bajkał i Japonię. Czym kierował się Pan wybierając właśnie te miejsca?

Są one dla mnie bardzo ważne z wielu względów. Trójmiasto to miejsce gdzie mieszkam, z którym jestem związany od wielu lat. Kaliningrad to punkt, z którego rozpoczynałem podróż szlakiem św. Jakuba do Santiago de Compostela w czasie wyprawy Trzeci Biegun. Tym razem natomiast ruszę w drugą stronę, do Japonii, gdzie pieszo przemierzę najstarszy duchowy szlak pielgrzymkowy – Shikoku.

Podróż do Japonii to wędrówka przez dwa bieguny współczesnego świata, które mimo, że są tak blisko siebie, różnią się pod każdym względem. Z jednej strony praktycznie niezmierzone bogactwa naturalne i olbrzymie przestrzenie Rosji, a z drugiej – mała przestrzeń, brak bogactw i surowców Japonii, kraju nękanego przez tsunami, trzęsienia ziemi, powodzie, a jednocześnie będącego najbardziej rozwiniętym technologicznie i ekonomicznie Biegunem Ziemi.

Podstawowym środkiem transportu podczas tej podróży ma być samochód elektryczny. Nie będzie to jednak zapewne jedyny element, poprzez który będzie Pan chciał pokazać możliwość zmniejszenia negatywnego wpływu człowieka na środowisko.

Wyprawa No Trace będzie „bez śladów” nie tylko dzięki nowoczesnej technologii, która oczywiście bardzo ułatwia dbanie o środowisko naturalne. Warto pamiętać o drobiazgach, które pozwalają jednak na bardziej ekologiczne i prośrodowiskowe zachowania. W podróż zabiorę ze sobą na przykład filtr do wody, dzięki czemu nie będę musiał bazować na plastikowych butelkach, które zanieczyszczają środowisko. Ludzie często nie zdają sobie sprawy, ile plastikowych odpadów produkują podczas wypraw oraz na co dzień. Te małe kroki pozwalają na budowanie postawy No Trace.

Z jakimi trudnościami spotyka się Pan w organizacji tej wyprawy i co stanowi największe wyzwanie? Z Pana postów w social mediach można dowiedzieć się, że nawet wybór właściwego auta nie jest łatwą sprawą…

Cała wyprawa stanowi wyzwanie. Jednym z bardzo ważnych elementów jest wybór odpowiedniego samochodu, który sprosta trudnym warunkom i wpisze się w ideę No Trace. Na szczęście producenci również zwracają uwagę na kwestię dbania o środowisko i starają się budować w ludziach postawę świadomego podróżowania.

Bardzo istotne jest również stworzenie planu podróży i zabranie odpowiedniego ekwipunku. Na No Trace planuję zabrać m.in. rower, czy składany kajak, które umożliwią mi eksplorację terenów w czasie ładowania baterii samochodu.

W mojej autorskiej Metodzie Biegun powtarzam, że najlepszym praktykiem jest dobra teoria – tak więc do wyprawy No Trace Expedition przygotowuję się już od dłuższego czasu.

Misją bloga Green Radar jest inspirowanie ideami i pomysłami na to, jak lepiej chronić środowisko wokół nas, szczególnie na poziomie przedsiębiorstw. Czy Pan jako szef firmy Invena podejmuje działania w celu ograniczenia śladu w środowisku?  

Jak najbardziej. Z firmą Invena od początku wprowadzamy nowoczesne technologie na rynek i cały czas mamy na uwadze dobro środowiska. Nie należy bowiem budować biznesu, który szkodzi środowisku, w którym żyjemy. To trochę jak podcinanie gałęzi, na której się siedzi – z jednej strony służy to jakiejś idei, z drugiej niesie za sobą negatywne konsekwencje.

Jak Pan sądzi, jakie są główne przyczyny degradacji środowiska? Czy ma to może coś wspólnego z kondycją współczesnego człowieka?

Na pewno brak ludzkiej świadomości ma na to wpływ. Należy zacząć od podstaw, czyli budowania ekologicznych postaw w nas samych. Tylko w ten sposób możemy realnie zmieniać świat na lepsze.

Czy wierzy Pan, że ludzkość jest w stanie rzeczywiście zawrócić ze złej drogi degradacji środowiska? W ostatnim powstaje wiele inicjatyw, często oddolnych, które starają się dokonać pozytywnej przemiany, ale w skali potrzeb to jednak wciąż niewiele.

W ostatnich latach można zauważyć coraz więcej działań w trosce o środowisko, co wymusza na największych firmach dostosowanie się do rynku i wyprowadzanie nowoczesnych, ekologicznych rozwiązań. Dlatego też do projektu No Trace Expedition zapraszamy do współpracy partnerów, dla których ważna jest społeczna odpowiedzialność biznesu, a ich misją, podobnie jak naszą, jest dbanie o środowisko naturalne i wykorzystywanie nowych technologii w służbie natury.

Dziękuję za rozmowę i życzę pomyślnych wiatrów podczas wyprawy!

A jak Wam podoba się pomysł Marka Kamińskiego na podróżowanie z postawą No trace?