Niezwykłe owoce pewnej miłości

Żył w uniesieniu i niemalże nieustannym zachwycie nad jej pięknem i tajemnicą. Z miłości do niej dokonywał rzeczy wybitnych stając się najbardziej niezwykłym człowiekiem swoich czasów. Oddał jej cały swój intelekt i serce, zadziwiając ludzi umiejętnością połączenia rozległej wiedzy z okiem malarza i uczuciami poety. Zrozumiał ją jak nikt inny wcześniej, stał się ojcem nowych koncepcji i tego, jak patrzymy na nią współcześnie.

O niezwykłej miłości do natury wybitnego niemieckiego przyrodnika, podróżnika i naukowca Aleksandra Humboldta* dowiedziałam się z książki pt. „Człowiek, który zrozumiał naturę” autorstwa Andrea Wulf („The invention of nature”). Do momentu znalezienia powieści w księgarni, postać Humboldta kojarzyłam tylko z nazwą berlińskiego uniwersytetu. Tymczasem na kartach ponad 400 stronicowej księgi odkryłam człowieka wielkiej pasji i inteligencji, który jest protoplastą ruchu ekologicznego. Co najważniejsze jednak, jego umiłowanie natury przyniosło wiele wspaniałych  owoców, których znaczenie trudno przecenić nawet z dzisiejszej perspektywy.

Miejscem, w którym Humboldt zakochał się w naturze, była Ameryka Południowa. To tam udał się, aby bliżej poznać przyrodę i to tam pozwolił jej całkowicie się oczarować. Była to miłość zdecydowanie odwzajemniona. Ona przekazywała mu tyle energii, że był w stanie już w 1802 roku prawie osiągnąć „dach świata” czyli szczyt Chimborazo w Ekwadorze. W tamtym czasie górę tę uznawano za najwyższą na ziemi. Humboldt wszedł na wysokość 5 810 m n.p.m. bez specjalistycznego sprzętu, odpowiednich butów i odzieży…

W Ameryce Południowej  spędził kilka lat badając, podziwiając i kolekcjonując liczne cuda natury. To tam dostrzegł i zrozumiał, że natura jest siecią połączeń i „harmonijną jednolitą całością i siłą”, a zakłócenie tej sieci przez człowieka może przynieść katastrofalne skutki. Był to rewolucyjny sposób patrzenia na przyrodę, bowiem w tamtym czasie uczeni byli zafascynowani klasyfikowaniem fauny i flory w wąskie kategorie, co praktycznie uniemożliwiało im zrozumienie wielu zjawisk zachodzących w przyrodzie. Aleksander dzięki swojemu holistycznemu i interdyscyplinarnemu spojrzeniu odkrył strefy klimatyczne, a w ślad za tym strefy wegetacji roślin, które przebiegają dookoła kuli ziemskiej. Wymyślił izotermy, które łączą na mapie punkty o tej samej temperaturze. „Natura to żyjąca całość” powiedział, a wszystko jest powiązane niby „tysięcznymi nićmi”.

Dzięki tej nowej wizji natury Humboldt już w 1 800 roku dostrzegł niszczycielski wpływ plantacji kolonialnych na środowisko i jako pierwszy naukowiec zaczął mówić o destrukcyjnych zmianach klimatycznych wywołanych przez człowieka. Już ponad 200 lat temu dostrzegał, że ludzie zakłócają klimat i może to wywrzeć zły wpływ na przyszłe pokolenia!

Jako pierwszy wyjaśnił znaczenie lasów dla środowiska, ich zdolność do magazynowania wody i wzbogacania atmosfery w wilgoć, ochronny wpływ na glebę oraz ich wpływ na klimat. Ostrzegał przed wycinką lasów, która w XVII i XVIII odbywała się już na masową skalę, gdyż drewno było ropą tamtego czasu.

Literaturę Humboldta wyróżniał zdecydowanie styl pisarski. O naukowych zagadnieniach pisał prosto, ale używając języka poezji, co było pokłosiem jego przyjaźni z samym JW Goethe. Aleksander w ogromnej mierze przyczynił się do upowszechnienia literatury przyrodniczej. Jego książki były tak popularne, że ludzie przekupywali księgarzy, aby dostać egzemplarze w pierwszej kolejności. O sile ich przekazu świadczy fakt, że jego sugestywne i niemal baśniowe opisy Ameryki Południowej były manifestem wolności dla rewolucjonisty Simona Bolivara, gdy walczył o wyzwolenie tego kontynentu spod panowania Hiszpanów. To właśnie książki Humboldta rozbudziły w Darwinie zapał do podróży, która okazała się przełomowa w jego życiu. Prawdopodobnie bez Humboldta swojej drogi nie odnalazłby amerykański piewca natury David Thoreau, który dzięki Aleksandrowi zjednoczył  duszę przyrodnika i poety, co zaowocowało przepiękną literaturą przyrodniczą. Humboldtowi wiele zawdzięczają także Georges Perkins Marsh autor „Man of Nature”– książki opowiadającej o tym, jak człowiek burzy rytm natury, która jako pierwsza wpłynęła na amerykańską politykę i stała się źródłem ruchu ochrony przyrody. Inspiracje z Humboldta czerpał także Amerykanin John Muir „ojciec amerykańskich parków narodowych”, człowiek, który sprawił poprzez swoje książki, że zwykli Amerykanie na nowo zakochiwali się w naturze. Okazuje, że wpływy Humboldta sięgają nawet do wybitnego architekta Gaudiego, który motywy roślinne i zwierzęce czerpał z Ernsta Haeckel’a. Ten ostatni odkrył swoje powołanie właśnie dzięki literaturze Humboldta.

Wierzę autorce książki, która mówi, iż „Pisanie powieści o Aleksandrze, było najbardziej ekscytującym projektem, jaki zrealizowała”, a o samym bohaterze „Jeśli miałabym możliwość zaproszenia kogoś na spotkanie tylko z jedną osobą z przeszłości, to byłby Humboldt”.

Osobiście jestem pod ogromnym wrażeniem przenikliwości i wizjonerstwa Humboldta, który pomimo iż cieszył się ogromnym szacunkiem, to jednak jego głos w sprawie zgubnych skutków ingerencji w naturę pozostawał odosobniony. Nieuchronnie nadchodziła rewolucja przemysłowa, niosąca ze sobą nowe możliwości, które dla większości były zdecydowanie ważniejsze niż troska o przyrodę.

Czyż i dziś ludzkość nie jest w podobnej sytuacji? Niby podejmuje się wiele działań dla środowiska, ale wiele z nich to jednak tylko pozory. Dlatego bardzo chciałabym, aby powieść o Humboldt’cie została zekranizowana. Jestem przekonana, że fascynująca historia życia tego przyrodnika jest doskonałym materiałem na film, a jednocześnie tematyka, która zostałaby w filmie poruszona, jest obecnie ogromnie ważna. Ponadto dzięki filmowi miłość Humboldt’a mogłaby wydać następne owoce.

http://www.wydawnictwopoznanskie.com/PL-H14/ksiazki/416/czlowiek-ktory-zrozumial-nature.html

http://www.andreawulf.com/

Źródło głównego obrazka tutaj.