aPrzyrodnicza Podróż Roku 2018 nagrodzona Kolosem!

Kamila Kielar to podróżniczka, fotografka, reporterka i przyrodnik z zamiłowania. Ma na swoim koncie kilka trudnych wypraw, m.in. samotne przejście prawie 5000 km szlaku Pacific Crest Trail pomiędzy Kanadą a Meksykiem. Jej ostatni projekt, „Biało na czarnym”, dotyczył endemicznego podgatunku niedźwiedzi czarnych, których niewielka populacja jest… biała. Według różnych szacunków, do naszych czasów przetrwało tylko 150 sztuk tych niedźwiedzi. Są one absolutnym ewenementem na skalę światową. Żyją na zachodnim wybrzeżu Kanady, w lasach deszczowych, na obszarze tzw. Kolumbii Brytyjskiej. Aby do nich dotrzeć, Kamila Kielar poruszała się głównie kajakiem po niebezpiecznych wodach morskich i w trudnych warunkach pogodowych. To była najtrudniejsza z jej dotychczasowych wypraw, ale najciekawsza z przyrodniczo-środowiskowego punktu widzenia. Za tę podróż Kamila otrzymała statutkę Kolosa na najważniejszym festiwalu podróżniczym w Polsce, w kategorii Podróż Roku 2018! Wywiad z Kamilą udało mi się przeprowadzić podczas Festiwalu Podróżniczego Na szagę w Poznaniu, w styczniu tego roku.

Jakie są Twoje obserwacje dotyczące stanu środowiska po tej wyprawie?

Pierwszym niepokojącym symptomem, jaki zauważyłam po wyruszeniu z wybrzeża Kanady, był brak zwierząt w miejscach, gdzie spodziewałam się je ujrzeć. Nie wynika to, oczywiście, z faktu, że one wymarły, tylko z tego, że musiały zmienić swoje siedliska i system zachowań. Wiele dni minęło, zanim zobaczyłam pierwsze łososie, lwy morskie, wreszcie orły i niedźwiedzie. Zatrważające było to, że działo się to o takiej porze roku, kiedy powinno tam się spławiać mnóstwo łososia, który właśnie w tym czasie płynie na tarło. A tam nic. Sytuacja zupełnie nienaturalna jak na tamtejsze wody. Inną kwestią była zaskakująco dobra pogoda o tym czasie. Nastawiałam się na dużo gorsze warunki, przede wszystkim mocne sztormy, a ostatecznie, mimo sporych opadów deszczu, nie było tak źle. Cieszyło mnie to jako kajakarkę, ale ze środowiskowego punktu widzenia sądzę, że był to przejaw zmian klimatu. W trakcie wyprawy okazało się dodatkowo, że i tego wspaniałego terenu z dziewiczymi lasami deszczowymi nie omija wycinka. To, czego doświadczyłam na miejscu, spowodowało zresztą zmianę głównego tematu mojej wyprawy.

Chodzi o to, że początkowo byłaś zainteresowana sprawą tankowców z ropą i gazem, które miały pływać po tych bogatych przyrodniczo wodach?

Tak. To był pierwszy problem, do którego dotarłam, i wydawało mi się, że właśnie tym chcę się zająć. Natomiast na miejscu okazało się, że dominującym problemem jest sprawa łososia – i to łosoś stał się bohaterem mojej wyprawy. Od łososia bowiem zależy cały lokalny ekosystem, bo liczba powiązań tej ryby z innymi zwierzętami jest ogromna. Tymczasem w rejonach, które do tej pory były bogate w łososia, dramatycznie spada jego liczebność, w niektórych rzekach nawet pięćdziesięciokrotnie! Przyczyn jest wiele. To zatrważające przełowienie oraz farmy rybne zakładane w tych wodach, które mają fatalny wpływ na środowisko. To również zmiany klimatu oraz wynikające z tego zakwaszenie wód i podniesienie ich temperatury, co zagraża procesowi składania ikry. A trzeba wiedzieć, że łosoś ma specyficzny cykl rozwoju i trudno odnowić jego populację. Ryba ta bowiem składa ikrę tylko tam, gdzie się urodziła, wracając zawsze do tej samej rzeki. Jeśli rzeka zostanie zmieniona czy zniszczona, to populacja się nie odrodzi. Na powrót łososia czeka każdego roku niemal 200 gatunków zwierząt, takich jak niedźwiedzie, foki, orki i orły. Od łososia zależy nawet życie lasu, bowiem to z resztek rozkładających się ciał tej ryby, które giną po tarle, rośliny czerpią związki azotu.

Jakby problemów było mało, miejscowe władze wyrażają jeszcze zgodę na przepływ na tej trasie wielkich tankowców.

Niestety, tak. Na tę chwilę zdecydowanie dominujący jest tam interes wielkich koncernów, które mają pieniądze i mają władzę. Co prawda, kiedy tam przyjechałam, akurat chwilowo zablokowano tankowce z ropą, ale mają być puszczone tankowce z gazem ziemnym. Lobby naftowych koncernów zapewne będzie jednak pracować nad zmianą decyzji. Oczywiście, ropa byłaby większym zagrożeniem dla środowiska, natomiast niebezpieczne są również same tankowce, w dużej mierze ze względu na hałas, jaki generują. Jest to szczególnie niebezpieczne dla humbaków, dla których ta trasa jest głównym szlakiem z północy na Alaskę. Jeszcze do niedawna humbaki były na liście zwierząt szczególnie wrażliwych na dźwięki, co pozwalało skutecznie blokować te wody dla wielkich statków. Niestety, humbaki wykreślono z listy i teraz nic już nie powstrzymuje forsowania tej trasy przez wielkie statki.

Czyli z jednej strony mamy do czynienia ze zgodą na powolną degradację środowiska, a z drugiej strony wspominałaś, że lokalna ludność bardzo chroni miejsca przebywania białych niedźwiedzi…

Miejsca pobytu tych niedźwiedzi są pilnie strzeżone z dwóch powodów. Miejscowi nie chcą tam przypadkowych osób, które mogą zaszkodzić naturze. Jest to też kwestia interesu, bowiem część miejscowej ludności zarabia na pokazywaniu miejsc, w których żyją niedźwiedzie-duchy, nazywane tak z racji swojego umaszczenia. Ważną sprawą jest też kwestia ochrony samych niedźwiedzi przed masową turystyką. Podróżnicy, którzy tam docierają, są np. proszeni o to, aby przy zamieszczaniu zdjęć w mediach społecznościowych nie podawać lokalizacji geograficznej miejsc, w których spotkali te niezwykle rzadkie niedźwiedzie.

Dotykamy tu bardzo ważnego tematu turystyki, która w ostatnich latach rozwija się bardzo dynamicznie. W zasadzie nie ma obecnie zakątka na Ziemi, do którego turysta nie mógłby dotrzeć. Pamiętam, że zastanawiałaś się podczas prezentacji na festiwalu, czy nie lepiej byłoby o takich miejscach jak to w ogóle nie mówić…

Myślę, że jednak niemówienie byłoby pozorną ochroną, bo we współczesnym świecie, pełnym informacji i komunikatów, trudno od tego uciec. Nawet jeśli ja tego nie pokażę, to za chwilę pokaże to ktoś inny. Chyba sedno tkwi w tym, jak się o tym mówi. Moim celem jest przekazywanie wiedzy, nauczanie i uwrażliwianie ludzi na piękno świata przyrody. A gdy sama organizuję wyprawy z turystami, to też staram się to zrobić w możliwe zrównoważony sposób, z poszanowaniem życia lokalnej społeczności i, oczywiście, przyrody.





Tags: